Kod źródłowy jako informacja publiczna?

Udostępnij

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on whatsapp
Share on email

Mini­ster­stwo Cyfry­za­cji w pią­tek, 3 kwiet­nia, udo­stęp­ni­ło kod źró­dło­wy apli­ka­cji Pro­te­GO. Jak wska­zu­je MC, jest to ele­ment budo­wa­nia zaufa­nia dla apli­ka­cji. Tym­cza­sem temat dostę­pu do kodów źró­dło­wych i algo­ryt­mów nie jest nowy i budził dotych­czas wie­le kon­tro­wer­sji. Cho­ciaż w tym wypad­ku spra­wa doty­czy Pol­ski, war­to osa­dzić ją w szer­szym kon­tek­ście pra­wa mię­dzy­na­ro­do­we­go i unij­ne­go.

Joan­na Mazur, Ana­li­tycz­ka DELab UW

Zagad­nie­nie moż­li­wo­ści postrze­ga­nia kodu źró­dło­we­go pro­gra­mów kom­pu­te­ro­wych, w tym w for­mie apli­ka­cji jako infor­ma­cji publicz­nej sta­no­wi nie­zwy­kle istot­ny pro­blem praw­ny. Waga tej kwe­stii wyni­ka z roli, któ­rą pro­gra­my kom­pu­te­ro­we peł­nią we współ­cze­snych spo­łe­czeń­stwach. Są one uży­wa­ne do pro­ce­sów nazy­wa­nych zauto­ma­ty­zo­wa­nym podej­mo­wa­niem decy­zji, czy­li sytu­acji, w któ­rych czło­wiek jest bądź wspie­ra­ny, bądź zastę­po­wa­ny przez maszy­nę w ramach pro­ce­sów decy­zyj­nych.

Zautomatyzowane podejmowanie decyzji w sektorze publicznym a dostęp do informacji publicznej

Część z zasto­so­wań tech­no­lo­gii zauto­ma­ty­zo­wa­ne­go podej­mo­wa­nia decy­zji doty­czy spraw bez­po­śred­nio zwią­za­nych z dzia­łal­no­ścią sek­to­ra publicz­ne­go. Słyn­nym przy­kła­dem ze świa­ta jest sys­tem COMPAS, uży­wa­ny w nie­któ­rych ze sta­nów USA w ramach postę­po­wań sądo­wych w celu oce­ny praw­do­po­do­bień­stwa z jakim jed­nost­ka może ponow­nie popeł­nić prze­stęp­stwo. Zna­nym przy­kła­dem w Pol­sce jest Sys­tem Loso­we­go Przy­dzia­łu Spraw (SLPS), któ­ry wdro­żo­ny został w celu auto­ma­ty­za­cji pro­ce­su przy­dzie­la­nia spraw sędziom. W obu tych wypad­kach uży­cie zauto­ma­ty­zo­wa­ne­go podej­mo­wa­nia decy­zji doty­czy obsza­ru klu­czo­we­go z punk­tu widze­nia praw czło­wie­ka: pra­wa do spra­wie­dli­we­go sądu.

Mogło­by się wyda­wać, że w związ­ku z tym kod źró­dło­wy pro­gra­mów uży­wa­nych dla takich zasto­so­wań, powi­nien być udo­stęp­nio­ny szer­sze­mu gro­nu odbior­ców. Prze­ma­wia za tym m.in. moż­li­wość mani­pu­la­cji wyni­ka­mi zauto­ma­ty­zo­wa­ne­go podej­mo­wa­nia decy­zji, w razie bra­ku kon­tro­li nad wdra­ża­niem i wyko­rzy­sty­wa­niem takich sys­te­mów oraz fakt, że sys­te­my zauto­ma­ty­zo­wa­ne­go podej­mo­wa­nia decy­zji czę­sto oka­zu­ją się mniej “bez­stron­ne”, niż mogło­by się wyda­wać. W wypad­ku sys­te­mu COMPAS poja­wi­ły się ana­li­zy wyka­zu­ją­ce, że repli­ku­je on dys­kry­mi­nu­ją­ce w sto­sun­ku do osób czar­no­skó­rych mecha­ni­zmy. W odnie­sie­niu do SLPS nie­rów­no­mier­ność podzia­łu spraw przy uży­ciu algo­ryt­mu wyka­za­na zosta­ła m.in. w lustra­cji II Wydzia­łu Kar­ne­go Sądu Okrę­go­we­go w Toru­niu za rok 2018.

Obser­wa­cje te war­to osa­dzić w szer­szym kon­tek­ście funk­cji, któ­rą peł­nią sys­te­my zauto­ma­ty­zo­wa­ne­go podej­mo­wa­nia decy­zji. Do pew­ne­go stop­nia wypie­ra­ją one regu­la­cje danych zagad­nień za pośred­nic­twem aktów praw­nych: kod – dosłow­nie – sta­je się pra­wem, jak już pod koniec lat 90. sygna­li­zo­wał Law­ren­ce Les­sig. Spo­sób, w jaki jest on napi­sa­ny, może mieć zna­czą­cy wpływ na to do jakie­go stop­nia prze­strze­ga­ne są pra­wa jed­nost­ki: to jakie zmien­ne zosta­ną uży­te czy jaka jest im przy­pi­sa­na waga może bez­po­śred­nio wpły­wać na decy­zje podej­mo­wa­ne wobec danej oso­by.

Jed­nym z roz­wią­zań, któ­re pro­po­no­wa­ne są w dok­try­nie oraz przez akty­wi­stów, jako moż­li­wość zwięk­sze­nia przej­rzy­sto­ści zauto­ma­ty­zo­wa­ne­go podej­mo­wa­nia decy­zji, jest trak­to­wa­nie kodu źró­dło­we­go pro­gra­mów uży­wa­nych do zauto­ma­ty­zo­wa­ne­go podej­mo­wa­nia decy­zji w sek­to­rze publicz­nym jako infor­ma­cji pod­le­ga­ją­cej dostę­po­wi do infor­ma­cji publicz­nej. Ana­li­za tego zagad­nie­nia prze­pro­wa­dzo­na zosta­ła m.in. dla Sta­nów Zjed­no­czo­nych oraz w świe­tle orzecz­nic­twa Euro­pej­skie­go Try­bu­na­łu Praw Czło­wie­ka (ETPCz).

Dostęp do informacji publicznej w orzecznictwie ETPCz i TSUE: wybrane aspekty

Ewo­lu­cja orzecz­nic­twa ETPCz dopro­wa­dzi­ła do ogra­ni­czo­ne­go uzna­wa­nia moż­li­wo­ści trak­to­wa­nia – w okre­ślo­nych sytu­acjach – pra­wa dostę­pu do infor­ma­cji jako imma­nent­nej czę­ści art. 10 Euro­pej­skiej kon­wen­cji doty­czą­ce­go wol­no­ści wyra­zu. Warun­ki sfor­mu­ło­wa­ne w orzecz­nic­twie ETPCz skła­nia­ją do postrze­ga­nia dostę­pu do infor­ma­cji jako warun­ku nie­zbęd­ne­go do korzy­sta­nia z wol­no­ści do roz­po­wszech­nia­nia infor­ma­cji: bywa­ją sytu­acje, w któ­rych jedy­nie otrzy­ma­nie infor­ma­cji od pań­stwa może pozwo­lić np. mediom czy orga­ni­za­cjom poza­rzą­do­wym peł­nić ich funk­cję straż­ni­ków inte­re­su publicz­ne­go. Wyda­je się, że w razie sta­nię­cia przed koniecz­no­ścią oce­ny czy kod źró­dło­wy pro­gra­mu kom­pu­te­ro­we­go uży­wa­ny w ramach sek­to­ra publicz­ne­go w istot­nym dla praw jed­nost­ki obsza­rze, o któ­ry wnio­sko­wa­ła­by orga­ni­za­cja poza­rzą­do­wa chcą­ca pod­jąć pró­bę spraw­dze­nia czy kod ten jest dys­kry­mi­na­cyj­ny, poten­cjal­nie ETPCz mógł­by przy­chy­lić się do wykład­ni, w któ­rej kod ten został­by uzna­ny za infor­ma­cję, któ­ra powin­na pod­le­gać pra­wu dostę­pu do infor­ma­cji.

Inne­go zda­nia zda­je się Try­bu­nał Spra­wie­dli­wo­ści UE, któ­ry do dzi­siaj nie uznał ist­nie­nia w porząd­ku unij­nym pra­wa dostę­pu do infor­ma­cji. Kształ­to­wa­ny od lat 90. stan praw­ny odno­si się – w prze­wa­ża­ją­cej mie­rze – do doku­men­tów urzę­do­wych insty­tu­cji, orga­nów i jed­no­stek orga­ni­za­cyj­nych UE. Zakres zna­cze­nia poję­cia “doku­ment”, cho­ciaż jest ono w pra­wie UE defi­nio­wa­ne sze­ro­ko, wyda­je się mimo wszyst­ko węż­szy nic zna­cze­nie ter­mi­nu “infor­ma­cja” uży­wa­ne­go w orzecz­nic­twie ETPCz. Pra­wo jed­nost­ki do dostę­pu do tych doku­men­tów zosta­ło uwzględ­nio­ne w art. 42 Kar­ty praw pod­sta­wo­wych (KPP). Jed­no­cze­śnie art. 11 KPP sta­no­wi odpo­wied­nik art. 10 Euro­pej­skiej kon­wen­cji i – odczy­ty­wa­ny w świe­tle wykład­ni pro­po­no­wa­nej przez ETPCz – powi­nien on sta­no­wić źró­dło ogra­ni­czo­ne­go pra­wa dostę­pu do infor­ma­cji. Dotych­cza­so­we orzecz­nic­two Sądu, w któ­rym stro­ny pró­bo­wa­ły zwró­cić uwa­gę na ten zwią­zek mię­dzy art. 11 KPP i art. 10 Euro­pej­skiej kon­wen­cji, wska­zu­je na dale­ce posu­nię­tą nie­chęć Sądu do uzna­nia, że wykład­nia ETPCz mia­ła­by mieć wpływ na unij­ną poli­ty­kę w zakre­sie pra­wa dostę­pu do infor­ma­cji.

Przy­kła­dem jest spra­wa Gabi The­sing prze­ciw­ko EBC (T‑590/10) doty­czą­ca dostę­pu do doku­men­tów EBC, o któ­ry wnio­sko­wa­ła dzien­ni­kar­ka, Sąd odwo­łał się do kil­ku wybra­nych wyro­ków ETPCz doty­czą­cych pra­wa dostę­pu do infor­ma­cji głów­nie w celu wyka­za­nia czym ana­li­zo­wa­ne w nich sytu­acje róż­ni­ły się od sytu­acji Gabi The­sing. Sło­wo jour­na­list poja­wia się w wyro­ku raz: kie­dy cha­rak­te­ry­zo­wa­na na samym wstę­pie jest wnio­sku­ją­ca o dostęp. Tym­cza­sem, w świe­tle orzecz­nic­twa ETPCz, oko­licz­ność wyko­ny­wa­ne­go przez nią zawo­du powin­na być trak­to­wa­na jako istot­na. Dzien­ni­kar­ka wnio­sko­wa­ła bowiem o doku­men­ty w celu uczest­nic­twa w deba­cie publicz­nej i infor­mo­wa­nia o istot­nych z punk­tu widze­nia życia publicz­ne­go spra­wach.

Spo­strze­że­nia te pozwa­la­ją stwier­dzić, że ist­nie­je roz­dź­więk mię­dzy dro­gą wyko­na­ną przez ETPCz w celu wyja­śnie­nia jego sta­no­wi­ska w zakre­sie pra­wa dostę­pu do infor­ma­cji i uzna­nia jego ist­nie­nia – w ogra­ni­czo­nej for­mie – w ETPCz. TSUE na razie wyda­je się nie­go­to­wy na roz­sze­rze­nie wykład­ni doty­czą­cej pra­wa dostę­pu do doku­men­tów urzę­do­wych poza ści­śle for­ma­li­stycz­ne podej­ście opar­te na kształ­to­wa­nym od lat 90. reżi­mie dostę­pu do doku­men­tów urzę­do­wych insty­tu­cji unij­nych. Moż­li­wość potrak­to­wa­nia kodu źró­dło­we­go jako doku­men­tu w wypad­ku TSUE praw­do­po­dob­nie zale­ża­ła­by od wyni­ku ana­li­zy przede wszyst­kim tego czy może on być trak­to­wa­ny jako doku­ment w świe­tle defi­ni­cji w pra­wie UE (co hipo­te­tycz­nie wyda­je się moż­li­we), a po dru­gie czy dana sytu­acja pod­le­ga­ła­by któ­re­muś z wyjąt­ków prze­wi­dzia­nych w odpo­wied­nim akcie praw­nym. Przede wszyst­kim jed­nak doku­ment taki musiał­by być w posia­da­niu insty­tu­cji obję­tych unij­nym reżi­mem dostę­pu do doku­men­tów. Nato­miast aspek­ty o cha­rak­te­rze aksjo­lo­gicz­nym i odwo­ła­nia do uczest­nic­twa w deba­cie publicz­nej czy spo­łecz­nej roli odgry­wa­nej przez pod­miot wnio­sku­ją­cy o dostęp praw­do­po­dob­nie były­by bez zna­cze­nia dla wyni­ku ana­li­zy.

Niespodziewana jawność w czasie pandemii: aplikacja ProteGO

W Pol­sce nato­miast domi­nu­ją­ce wyda­je się sta­no­wi­sko przed­sta­wio­ne przez Naczel­ny Sąd Admi­ni­stra­cyj­ny w spra­wie I OSK 2014/13. NSA, sta­jąc przed koniecz­no­ścią oce­ny kodu źró­dło­we­go jako – poten­cjal­nie – infor­ma­cji o spra­wach publicz­nych stwier­dził, że:

 Sko­ro zatem kod źró­dło­wy jest tyl­ko tech­nicz­nym ele­men­tem prze­twa­rza­nia danych, a głów­nym zasto­so­wa­niem kodu źró­dło­we­go jest wyra­ża­nie pro­gra­mów kom­pu­te­ro­wych w zro­zu­mia­łej posta­ci nale­ży stwier­dzić, że kod źró­dło­wy sta­no­wi jedy­nie narzę­dzie wyko­rzy­sty­wa­ne w pro­gra­mach kom­pu­te­ro­wych, nie zawie­ra­jąc jakie­go­kol­wiek komu­ni­ka­tu o spra­wach publicz­nych.

Mię­dzy inny­mi na ten frag­ment wyro­ku NSA powo­ły­wał się urzęd­nik odpo­wia­da­ją­cy na inter­pe­la­cję posel­ską doty­czą­cą dostę­pu do kodu źró­dło­we­go pro­gra­mu Sys­tem Loso­we­go Przy­dzia­łu Spraw. Z wykład­nią doko­na­ną przez NSA nie spo­sób się zgo­dzić. Jak wyka­za­ły przy­kła­dy opi­sa­ne powy­żej: to jak napi­sa­ny jest kod źró­dło­wy dane­go pro­gra­mu może mieć wpływ na kształ­to­wa­nie spraw publicz­nych. Kon­klu­zją ze wspo­mnia­nej wyżej lustra­cji Sądu Okrę­go­we­go w Toru­niu jest – para­dok­sal­nie – więk­sze obcią­że­nie pra­cą Sędziów i Prze­wod­ni­czą­ce­go w związ­ku z wdro­że­niem SLPS. To jak napi­sa­ny jest kod źró­dło­wy ma bez­po­śred­nie prze­ło­że­nie na funk­cjo­no­wa­nie insty­tu­cji publicz­nych – a tym samym zawie­ra on “komu­ni­kat o spra­wach publicz­nych”.

Świa­do­mość zna­cze­nia kodu źró­dło­we­go dla funk­cjo­no­wa­nia sfe­ry publicz­nej i praw jed­nost­ki wyda­je się jed­nak powo­li prze­bi­jać do świa­do­mo­ści decy­den­tów poli­tycz­nych. MC udo­stęp­ni­ło 3 kwiet­nia 2020 r. kod źró­dło­wy apli­ka­cji Pro­te­GO. Na stro­nie Mini­ster­stwa poja­wił się komu­ni­kat zachę­ca­ją­cy programistów/ki i testerów/ki do spraw­dze­nia jego dzia­ła­nia. War­to ini­cja­ty­wę tę zesta­wić z poja­wia­ją­cym się w infor­ma­cji cyta­tem z mini­stra cyfry­za­cji Mar­ka Zagór­skie­go:

Wdro­że­nie tej apli­ka­cji będzie mia­ło sens tyl­ko wte­dy, gdy zyska spo­łecz­ną akcep­ta­cję. Dla­te­go zale­ży nam, aby pra­ce nad nią były trans­pa­rent­ne.

Cho­ciaż spo­strze­że­nia tego nie podzie­li­ło­by pew­nie Mini­ster­stwo Spra­wie­dli­wo­ści w odnie­sie­niu do SLPS, cie­szy fakt, że przy­naj­mniej w odnie­sie­niu do czę­ści wdra­ża­nych w sfe­rze publicz­nej roz­wią­zań jaw­ność kodu źró­dło­we­go postrze­ga­na jest jako waru­nek jej spo­łecz­nej legi­ty­mi­za­cji. Dzia­ła­nie Mini­ster­stwa Cyfry­za­cji nie wpły­wa na fakt, że w świe­tle pol­skie­go orzecz­nic­twa kod źró­dło­wy postrze­ga­ny jest jako “nie­za­wie­ra­ją­cy żad­ne­go komu­ni­ka­tu o spra­wach publicz­nych”. Sko­ro jed­nak dzia­ła­nie Mini­ster­stwa umo­ty­wo­wa­ne jest zało­że­niem, że przej­rzy­stość warun­ku­je zaufa­nie, może ono sta­no­wić argu­ment za dąże­niem do zmian praw­nych w tym zakre­sie.

Nale­ży zauwa­żyć, że zno­we­li­zo­wa­na dyrek­ty­wa 2019/1024 w spra­wie otwar­tych danych i ponow­ne­go wyko­rzy­sty­wa­nia infor­ma­cji sek­to­ra publicz­ne­go a zauto­ma­ty­zo­wa­ne podej­mo­wa­nie decy­zji wprost odno­si się do kwe­stii uzna­nia przez pań­stwa człon­kow­skie pro­gra­mów kom­pu­te­ro­wych za doku­men­ty. Cho­ciaż zgod­nie z moty­wem 30 defi­ni­cja „doku­men­tu” nie ma obej­mo­wać pro­gra­mów kom­pu­te­ro­wych, to pań­stwa człon­kow­skie mogą roz­sze­rzyć jej zakres sto­so­wa­nia na pro­gra­my kom­pu­te­ro­we. Tym samym moż­na stwier­dzić, że zagad­nie­nie uzna­wa­nia kodu jako infor­ma­cji publicz­nej lub jako doku­men­tów urzę­do­wych, zaczy­na być bar­dziej obec­ne zarów­no w prak­ty­ce admi­ni­stra­cji – jak w wypad­ku Pro­te­GO, jak i w świa­do­mo­ści pra­wo­daw­ców – jak w odnie­sie­niu do dyrek­ty­wy 2019/1024. Kwe­stią otwar­tą pozo­sta­je pyta­nie o to, czy pań­stwa zde­cy­du­ją się włą­czać pro­gra­my kom­pu­te­ro­we­go do defi­ni­cji “doku­men­tu” w ramach trans­po­zy­cji dyrek­ty­wy. Czas na nią upły­wa w lip­cu 2021.

Przewiń do góry