Kompetencje cyfrowe to tylko pierwszy krok w stronę cyfrowej transformacji

Udostępnij

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on whatsapp
Share on email

Uni­wer­sy­tet War­szaw­ski jako jed­na z pierw­szych insty­tu­cji wpro­wa­dził nakaz pra­cy w domu dla wykła­dow­ców i stu­den­tów. Prze­sta­wia­jąc się na pra­cę zdal­ną, radząc sobie z tą trud­ną, bez­pre­ce­den­so­wą sytu­acją, mamy szan­sę wypo­sa­żyć naszych stu­den­tów i dok­to­ran­tów w kom­pe­ten­cje, któ­re są nie­zbęd­ne na cyfry­zu­ją­cym się ryn­ku pra­cy.

dr hab. Kata­rzy­na Śle­dziew­ska, prof. UW, Dyrek­tor Zarzą­dza­ją­ca DELab UW

dr hab. Rena­ta Włoch, prof. UW, Koor­dy­na­tor­ka DELab UW

Jak akademia radzi sobie w czasach kwarantanny

W zeszły ponie­dzia­łek zespół DELab UW – któ­re­mu, nie kry­guj­my się, kom­pe­ten­cji cyfro­wych nie bra­ku­je – odbył pierw­sze cał­ko­wi­cie zdal­ne spo­tka­nie. Łatwo nie było – po kolei prze­cho­dzi­li­śmy od jed­ne­go narzę­dzia do dru­gie­go. A to nie dzia­łał głos, a to ktoś nie mógł się pod­łą­czyć, a to kogoś wyrzu­ca­ło z trans­mi­sji. Po gru­dzie, w koń­cu wypra­co­wa­li­śmy pod­sta­wo­wy stan­dard spo­tkań i lepiej oswo­ili­śmy jed­no z powszech­nie dostęp­nych narzę­dzi. Kupi­li­śmy też parę mikro­fo­nów, żeby­śmy się lepiej sły­sze­li. Doszli­fo­wa­li­śmy nety­kie­tę spo­tkań – kto mode­ru­je, kto kie­dy się odzy­wa, kto i kie­dy się wyci­sza, jak usta­wić kolej­kę wypo­wie­dzi.

W DELa­bie jeste­śmy w o tyle wygod­nej sytu­acji, że pew­ne aspek­ty pra­cy aka­de­mic­kiej bez pro­ble­mu moż­na reali­zo­wać zdal­nie. Od daw­na tre­no­wa­li­śmy umie­jęt­no­ści wspól­ne­go pisa­nia tek­stów na odle­głość, rów­nież z bada­cza­mi z zagra­ni­cy w ramach reali­zo­wa­nych przez nas pro­jek­tów mię­dzy­na­ro­do­wych. To samo doty­czy­ło zdal­nej komu­ni­ka­cji. Nie ma co spo­dzie­wać się jed­nak, że okres kwa­ran­tan­ny zaowo­cu­je dzie­siąt­ka­mi tek­stów nauko­wych. W tym momen­cie przy­tło­czy­ły nas cza­so­wo obo­wiąz­ki dydak­tycz­ne. Część z nas mia­ła już spo­re doświad­cze­nie w pro­wa­dze­niu zajęć e‑learningowych i posłu­gi­wa­niu się roz­ma­ity­mi for­ma­ta­mi zajęć, ale teraz musie­li­śmy prze­ćwi­czyć prze­rzu­ce­nie wszyst­kich naszych zajęć do sie­ci.

Zgod­nie z rada­mi kole­gów, sta­ra­my się pamię­tać, by nie pró­bo­wać zro­bić w 3 dni ide­al­ne­go kur­su, któ­re­go porząd­ne przy­go­to­wa­nie zaj­mu­je pół roku. Wszy­scy mamy świa­do­mość, że dzia­ła­my na erza­cach. Dopie­ro co skoń­czy­ła się sesja popraw­ko­wa, więc mie­li­śmy też oka­zję prze­pro­wa­dzić ust­ne egza­mi­ny za pośred­nic­twem What­sAp­pa – sytu­acja inte­rak­cyj­nie nie­zręcz­na dla oby­dwu stron. Sami stu­den­ci po krót­kim stu­po­rze rzu­ci­li się do pisa­nia mej­li, cza­tów, wia­do­mo­ści; co natu­ral­ne, trak­tu­ją kon­takt z nami tera­peu­tycz­nie. Spo­ra część z nich wyje­cha­ła do domu i łak­ną jakie­go­kol­wiek kon­tak­tu z uczel­nią. Sta­ra­ją się też rze­tel­nie pra­co­wać – chwa­ła im za to – poważ­nie trak­tu­jąc nakaz #zostanw­do­mu. Dzia­ła­nia dydak­tycz­ne i badaw­cze uła­twia wspar­cie ze stro­ny biblio­tek, któ­re ofe­ru­ją dostar­cza­nie ska­nów tek­stów i przy­po­mi­na­ją o dostę­pie do zaso­bów elek­tro­nicz­nych. Nie­któ­re wydaw­nic­twa i repo­zy­to­ria zaczy­na­ją udo­stęp­niać swo­je zaso­by, za któ­re dotych­czas trze­ba było sło­no pła­cić.

Bły­ska­wicz­nie zmo­dy­fi­ko­wa­li­śmy pla­ny badaw­cze. Kil­ka dopie­ro co skoń­czo­nych rapor­tów na temat roz­ma­itych wymia­rów cyfry­za­cji musi­my prze­pi­sać od nowa – obec­na sytu­acja nakła­da na opi­sa­ne zja­wi­ska zupeł­nie nową war­stwę wyda­rzeń i pro­ce­sów. Zresz­tą to, co dzie­je się obec­nie, jest naj­cie­kaw­szym z moż­li­wych labo­ra­to­riów badaw­czych. Nie­któ­rzy nasi kole­dzy zmie­ni­li tema­ty semi­na­riów badaw­czych i anga­żu­ją stu­den­tów w zbie­ra­nie mate­ria­łów na temat zmie­nia­ją­cych się prak­ty­ki życia codzien­ne­go w warun­kach kwa­ran­tan­ny. Nie może­my wpraw­dzie korzy­stać z czę­ści tra­dy­cyj­nych narzę­dzi pra­cy socjo­lo­ga, takich jak wywia­dy bez­po­śred­nie – ale szyb­ko uczy­my się nowych metod badaw­czych. Wywia­dy moż­na w koń­cu prze­pro­wa­dzać zdal­nie (choć ma to swo­je ogra­ni­cze­nia). Umie­jęt­no­ści pro­wa­dze­nia badań neto­gra­ficz­nych – przy­dat­ne jak nigdy dotąd.

Eko­no­mi­ści sta­ra­ją się przy­glą­dać uważ­nie sytu­acji na ryn­kach, zwłasz­cza w kon­tek­ście zamie­ra­nia mię­dzy­na­ro­do­wej współ­pra­cy gospo­dar­czej, mobil­no­ści mię­dzy­na­ro­do­wej i powro­tu do pań­stwo­we­go pro­tek­cjo­ni­zmu. Ci z nas, któ­rzy zaj­mo­wa­li się glo­ba­li­za­cją, przy­pa­tru­ją się rze­czy­wi­sto­ści, w któ­rej rzą­dy naro­do­we i orga­ni­za­cje mię­dzy­na­ro­do­we pró­bu­ją wal­czyć z nie­wi­docz­nym roz­pro­szo­nym, prze­no­szą­cym się po sie­ciach spo­łecz­nych ryzy­kiem za pośred­nic­twem kor­do­nów sani­tar­nych i cało­ścio­wej kwa­ran­tan­ny spo­łe­czeń­stwa. Dla nas w DELa­bie fascy­nu­ją­ce i prze­ra­ża­ją­ce jest obser­wo­wa­nie drgań tej cien­kiej, ale prze­ni­ka­ją­cej wszyst­kie wymia­ry życia gospo­dar­ki cyfro­wej i pod­trzy­mu­ją­cej ją infra­struk­tu­ry, któ­ra oka­zu­je się tak kry­tycz­na dla funk­cjo­no­wa­nia cho­ciaż­by sys­te­mu edu­ka­cji. Fak­tycz­nie, żyje­my w cie­ka­wych cza­sach.

W wymia­rze orga­ni­za­cyj­nym Uni­wer­sy­tet jak dotąd sta­je na wyso­ko­ści zada­nia. Więk­szość biur wydzia­ło­wych i cen­tral­nych pra­cu­je w sys­te­mie pra­cy zdal­nej. Doku­men­ty zaczę­ły krą­żyć elek­tro­nicz­nie, co do nie­daw­na wyda­wa­ło się nie­moż­li­we. Wypra­co­wy­wa­ne są stan­dar­dy zdal­nej pra­cy poszcze­gól­nych rad (wydzia­łu i dys­cy­plin). To natu­ral­nie roz­wią­za­nia tym­cza­so­we, ale moż­na mieć nadzie­ję, prze­cie­ra­ją­ce ścież­ki dla wpro­wa­dze­nia roz­wią­zań, któ­re i w przy­szło­ści uła­twią pro­ce­do­wa­nie wie­lu spraw.

Co się zmieni w pracy akademickiej, gdy wrócimy do „normalności” – jakie szanse daje nam obecny kryzys?

Mamy do czy­nie­nia z przy­śpie­szo­ną trans­for­ma­cją cyfro­wą uczel­ni. W naszym rapor­cie o „Kom­pe­ten­cjach przy­szło­ści” (2019) przed­sta­wi­li­śmy dość ponu­rą dia­gno­zę ucy­fro­wie­nia pol­skich uni­wer­sy­te­tów: pol­scy stu­den­ci bez ogró­dek przy­zna­wa­li, że kom­pe­ten­cji cyfro­wych, spo­łecz­nych i poznaw­czych klu­czo­wych na cyfry­zu­ją­cym się ryn­ku pra­cy nie naby­wa­ją na swo­ich uczel­niach. Jed­nym ze ziden­ty­fi­ko­wa­nych przez nas pro­ble­mów był brak kom­pe­ten­cji cyfro­wych u wykła­dow­ców, któ­rzy sami nie potra­fi­li lub nie chcie­li wyko­rzy­sty­wać narzę­dzi cyfro­wych. Nic więc dziw­ne­go, że nie potra­fi­li uczyć stu­den­tów pra­cy z nimi. Jeste­śmy na począt­ku dro­gi, ale teraz mamy do czy­nie­nia z sytu­acją, w któ­rej kom­pe­ten­cje przy­szło­ści są bar­dziej potrzeb­ne niż kie­dy­kol­wiek indziej.

Kil­ka cie­ka­wych obser­wa­cji z pola trans­for­ma­cji cyfro­wej na uni­wer­sy­te­cie, któ­ra dzie­je się już:

  • Na Uni­wer­sy­te­cie War­szaw­skim e‑learning wpro­wa­dza­my od ponad dwóch dekad. Teraz pró­bu­je­my jako insty­tu­cja prze­rzu­cić zaję­cia dla ponad 50 tys. stu­den­tów onli­ne. Gdzie­nie­gdzie idzie to lepiej, gdzie indziej trud­niej. W Insty­tu­cie Socjo­lo­gii UW nie­mal wszy­scy wykła­dow­cy prze­rzu­ca­ją swo­je zaję­cia do sie­ci. Powsta­ła wewnętrz­na gru­pa wspar­cia tech­nicz­ne­go i wymia­ny doświad­czeń dla wykła­dow­ców. Pro­wa­dzą­cy korzy­sta­ją przy tym z róż­nych narzę­dzi (socjo­lo­gom trud­no jest narzu­cić stan­da­ry­za­cję). W mia­rę jak uczy­my się ich obsłu­gi i oswa­ja­my je w kon­tak­cie ze stu­den­tem, porzu­ca­my też bez żalu fety­szyzm tech­no­lo­gicz­ny. Narzę­dzie to tyl­ko narzę­dzie: w pro­ce­sie naucza­nia waż­na jest struk­tu­ra, wza­jem­na komu­ni­ka­cja i efek­tyw­ność pra­cy, inny­mi sło­wy, pró­ba osią­gnię­cia efek­tów kształ­ce­nia zapi­sa­nych w syla­bu­sach. Więk­szo­ści pro­gra­mów do pro­wa­dze­nia zajęć onli­ne moż­na się nauczyć w parę dni, jeśli nie godzin; ich obsłu­ga jest zazwy­czaj intu­icyj­na, ich inter­fej­sy pro­ste. Po pew­nym cza­sie nawet zaawan­so­wa­ne narzę­dzia do pra­cy zdal­nej i komu­ni­ka­cji oka­zu­ją się przy­ja­zne. Kom­pe­ten­cje cyfro­we to żad­na magia – to tyl­ko i aż te kom­pe­ten­cje, któ­re pozwa­la­ją nam efek­tyw­nie uży­wać sprzę­tu i opro­gra­mo­wa­nia do roz­wią­zy­wa­nia pro­ble­mów, zdo­by­wa­nia infor­ma­cji, orga­ni­za­cji pra­cy dydak­tycz­nej i pro­jek­to­wej oraz dzie­le­nia się wie­dzą.
  • I tu oka­zu­je się, że kom­pe­ten­cje cyfro­we, któ­re w wie­lu podej­ściach meto­do­lo­gicz­nych, rów­nież tych sto­so­wa­nych w ran­kin­gu DESI są utoż­sa­mia­ne z umie­jęt­no­ścia­mi korzy­sta­nia z inter­ne­tu i opro­gra­mo­wa­nia – o czym w DELa­bie pisa­li­śmy od pew­ne­go cza­su – to tyl­ko pierw­szy, choć nie­zbęd­ny krok do trans­for­ma­cji cyfro­wej. Klu­czo­we zna­cze­nie mają pozo­sta­łe kom­pe­ten­cje wska­zy­wa­ne jako kom­pe­ten­cje przy­szło­ści, któ­re nie­kie­dy były lek­ko zby­wa­ne jako ład­ne, ide­olo­gicz­ne wypeł­nia­cze kolo­ro­wych dia­gra­mów. Tym­cza­sem obec­ny kry­zys jasno poka­zu­je, jak waż­ne są kom­pe­ten­cje poznaw­cze i spo­łecz­ne, któ­re pomo­gą nam jako zespo­łom pro­jek­to­wym i naszym stu­den­tom radzić sobie w nie­co­dzien­nych sytu­acjach.
  • Na pierw­szy plan wysu­wa­ją się kom­pe­ten­cje spo­łecz­ne doty­czą­ce pra­cy zespo­ło­wej i pro­jek­to­wej, w tym umie­jęt­ność roz­dzie­la­nia, wyko­ny­wa­nia i egze­kwo­wa­nia efek­tów wyko­ny­wa­nych zadań. Jesz­cze więk­sze­go zna­cze­nia niż dotąd nabie­ra­ją kom­pe­ten­cje komu­ni­ka­cyj­ne, przede wszyst­kim po stro­nie osób zarzą­dza­ją­cych poszcze­gól­ny­mi pro­ce­sa­mi dydak­tycz­ny­mi i badaw­czy­mi, ale i po stro­nie osób uczest­ni­czą­cych w tych pro­ce­sach. W nowych warun­kach uczy­my się słu­chać i mówić. Nagle też oka­zu­je się, jak dużą war­tość w warun­kach przy­śpie­szo­nej zmia­ny ma inte­li­gen­cja emo­cjo­nal­na i bar­dziej ogól­nie empa­tia, uwraż­li­wia­ją­ca nas na oso­by, któ­re doświad­cza­ją trud­no­ści w dosto­so­wa­niu się i funk­cjo­no­wa­niu w sytu­acji kry­zy­su.
  • Wśród kom­pe­ten­cji poznaw­czych na czo­ło wysu­wa się ela­stycz­ność poznaw­cza, o któ­rej pisa­li­śmy dotąd w kon­tek­ście reak­cji na przy­śpie­szo­ne zmia­ny nie­sio­ne przez czwar­tą rewo­lu­cję tech­no­lo­gicz­ną. Umie­jęt­ność ucze­nia się nowych rze­czy w nowy spo­sób, zapo­śred­ni­czo­ny przez tech­no­lo­gię, umie­jęt­ność odnaj­dy­wa­nia się w nie­ty­po­wych sytu­acjach, kre­atyw­na umie­jęt­ność osią­ga­nia celu inną dro­gą i za pomo­cą innych narzę­dzi – wszyst­ko to przy­da­je się jak nigdy dotąd. Ela­stycz­ność poznaw­cza jest też waż­na w warun­kach roz­kła­du dotych­cza­so­wej struk­tu­ry cza­su i koniecz­no­ści wdro­że­nia innej dys­cy­pli­ny pra­cy, zacho­wy­wa­nia higie­ny cyfro­wej i zdro­we­go roz­dzia­łu mię­dzy zada­nia­mi zawo­do­wy­mi i edu­ka­cyj­ny­mi a życiem pry­wat­nym.

Na koniec spra­wa pozor­nie banal­na, fak­tycz­nie naj­waż­niej­sza, z kate­go­rii skrze­czą­cej rze­czy­wi­sto­ści: przej­ście na tryb zdal­ny jest uza­leż­nio­ne od infra­struk­tu­ry, i to w kil­ku wymia­rach. Po pierw­sze, potrzeb­ny jest sprzęt. W świe­cie aka­de­mic­kim dość powszech­ne jest prze­rzu­ca­nie na pra­cow­ni­ka kosz­tów sprzę­tu, któ­ry teraz nagle oka­zu­je się nie­zbęd­ny do reali­za­cji naszych obo­wiąz­ków służ­bo­wych (a tak napraw­dę był już prze­cież nie­zbęd­ny wcze­śniej), co pogłę­bi­ło się w sytu­acji, gdy nie mamy dostę­pu do kom­pu­te­rów sta­cjo­nar­nych w naszych insty­tu­tach. To samo doty­czy naszych stu­den­tów – pew­na ich licz­ba nie ma dostę­pu do wła­sne­go sprzę­tu lub szyb­kie­go łącza inter­ne­to­we­go i nie będzie mogło w peł­ni uczest­ni­czyć w zdal­nej edu­ka­cji. Wyklu­cze­nie cyfro­we przy­bie­ra bar­dzo real­ny wymiar.  Po dru­gie, dostęp do bez­płat­ne­go opro­gra­mo­wa­nia, naj­le­piej w mia­rę wystan­da­ry­zo­wa­ne­go, żeby wysi­łek ucze­nia się nowych funk­cjo­nal­no­ści nie prze­sła­niał innych zadań, i dla nas, i dla naszych stu­den­tów. I po trze­cie, sys­te­my cyber­bez­pie­czeń­stwa, któ­re umoż­li­wia­ją cały ten wiel­ki wysi­łek zdal­nej pra­cy, muszą być solid­ne i odpor­ne na ata­ki.

Funk­cjo­no­wa­nie w kry­zy­so­wych warun­kach pan­de­mii zmie­ni uni­wer­sy­tet i pchnie go sil­niej na tory trans­for­ma­cji cyfro­wej. Oswo­imy i przy­swo­imy e‑learning. I to ten aktyw­ny, opar­ty na kon­tak­cie ze stu­den­tem i efek­tyw­nym moni­to­ro­wa­niu efek­tów kształ­ce­nia. Zdal­ny kon­takt nie zastą­pi nie­któ­rych ele­men­tów żywe­go pro­ce­su dydak­tycz­ne­go, ale przy­szło­ścią edu­ka­cji jest łącze­nie róż­nych form i kana­łów edu­ka­cyj­nych (blen­ded lear­ning). Oswa­ja­nie e‑learningu to nie tyl­ko przy­zwy­cza­je­nie się do obsłu­gi opro­gra­mo­wa­nia, ale też do nowych form inte­rak­cyj­nych. Teraz spo­ra część z nas uczy się poko­ny­wać swo­iste zaże­no­wa­nie pod­czas trans­mi­sji na YouTu­be czy roz­mo­wy z magi­stran­tem na Sky­pe, uczy­my się nety­kie­ty, uczy­my się „zarzą­dzać” swo­ją twa­rzą i gło­sem w trak­cie tych kon­tak­tów. Prze­kra­cza­my jed­ną z naj­waż­niej­szych barier zdal­ne­go naucza­nia – uczest­ni­czy­my w maso­wym wypra­co­wy­wa­niu nowych prak­tyk spo­łecz­nych. W dodat­ku prze­sta­wie­nie na ucze­nie mie­sza­ne lub wyłącz­nie zdal­ne ma nie­zwy­kle waż­ny wymiar włą­cza­ją­cy – sta­je się ono znacz­nie bar­dziej dostęp­ne dla stu­den­tów z nie­peł­no­spraw­no­ścia­mi, dla osób pra­cu­ją­cych lub tych, któ­re ze wzglę­dów eko­no­micz­nych nie mogą sobie pozwo­lić na stu­dio­wa­nie w dużych ośrod­kach aka­de­mic­kich. W ogniu tego kry­zy­su edu­ka­cja aka­de­mic­ka ma szan­sę prze­sta­wić się na kształ­to­wa­nie tych kom­pe­ten­cji, któ­re real­nie liczą się na cyfry­zu­ją­cym się ryn­ku pra­cy.

Przewiń do góry